-
-
-
Poniedziałek (z brzydkim słowem)
Wczesnoponiedziałkowy wierszyk, który miał Odbiorcę pocieszyć, ale autorowi nie wyszło… CZYTAJ WIĘCEJ -
-
Odkłamujemy historię malarstwa. Cz.2
Krótki, wierszowany kurs prawdziwej historii malarstwa dla osób lubiących zwierzęta. Część 2. CZYTAJ WIĘCEJ -
Prawdziwa historia malarstwa (wierszem). Cz. 1
Krótki, wierszowany kurs prawdziwej historii malarstwa dla osób kochających zwierzęta. Część 1. CZYTAJ WIĘCEJ -
Morze mód
Krótko, powakacyjnie i do rymu. Tam gdzie plaża jest wspaniała, Gdzie Bałtyku wody, W lipcu oraz sierpniu działa, Centrum letniej mody. CZYTAJ WIĘCEJ -
-
Rymosmaki
Dziś też kulinarnie. I kulturalnie. Ale inaczej niż zwykle. Żadnych wywodów ciągnących się niczym rozgotowane spaghetti. Żadnych opowieści długich i niezwykłych jak grzywka Okrasy. Po prostu: w wolnej chwili, krótko, na temat i z rymami. No, i mam nadzieję, że smacznie. Zapraszam na porcję kuchennych frach. CZYTAJ WIĘCEJ -
Koza, furmanka i Magda Gessler
Miłośniczka bruszczety, gnoczi, winigretów, czile (nazwa wskazuje, że to coś, co rośnie niedaleko Argentyny) i innych światowych specjałów. Admiratorka kiślu (czymkolwiek jest kiśl). Osoba mówiąca Światu wprost: „ja chcę!”, ewentualnie „ja będę chciała”. Pani Magda Gessler. Krąży po Polsce niczym tornado, które wymiata z mapy kraju to, co bez smaku. Jest jak wiosenne oberwanie chmury spłukujące deszczem kulinarnej perfekcji osiadające na talerzach paskudztwa. CZYTAJ WIĘCEJ -
Ku#@a w kuchni
Nie znam chyba nikogo, kto by nie lubił od czasu do czasu "rzucić sobie" ku#@ą. Wydaje mi się, że niektórzy wręcz odczuwają w sobie jakąś przedziwną siłę, która do rzucenia tego nieszlachetnego wyrazu niekiedy zmusza. Jest to ta sama siła, która rodzi się w dzielnych sercach dzielnych sportowców po zrzuceniu tyczki, puszczeniu "szmaty" czy zainkasowaniu celnego ciosu "w ryja". W tym ostatnim przypadku siła ta pojawia się oczywiście dopiero po powrocie sił życiowych. CZYTAJ WIĘCEJ -
-
Mój pierwszy raz
Jest rok 1989. Niewielka belgijska wioska niedaleko miejscowości Bastogne. Ardeńskie wzgórza. Na nich rozścielona delikatna mgła. Jasnoszara powłoczka przykrywa zielone pastwiska, po których niespiesznie przechadzają się większe i mniejsze krówska. Tną powoli delikatną poświatę na mniejsze kawałki, łażąc w poszukiwaniu zapewne kulinarnych, a może i innych doznań. Cóż im pozostaje, skoro wszystko w życiu, od rana do zmierzchu, przyszło im robić na jedno kopyto. CZYTAJ WIĘCEJ
