O autorze
Szymon Marhwiak Barabach. Tata, mąż. Piszę, popisuję się, czasem spisuję. Poza kilkoma tekstami reklamowymi, satyrycznymi i piosenkami napisałem m.in. „Leksykon strachów domowych”. O moich smakach życia piszę na smakademia.pl. Mój ulubiony sposób na obniżenie poziomu stresu to obieranie pieczarek.

Rymosmaki

Dziś też kulinarnie. I kulturalnie. Ale inaczej niż zwykle. Żadnych wywodów ciągnących się niczym rozgotowane spaghetti. Żadnych opowieści długich i niezwykłych jak grzywka Okrasy. Po prostu: w wolnej chwili, krótko, na temat i z rymami. No, i mam nadzieję, że smacznie. Zapraszam na porcję kuchennych frach.

Przegłosowali ustawę Czesi:
Kto nie je knedli, niech się powiesi.
I nagle wielki zrobił się szum,
Bo w samej Pradze dynda już tłum.



Krnąbrnego wnusia Węgier straszy,
Wegetariańską wersją gulaszy.
A wnusiu na to szepleniącz nieczo:
Dziadzia, nie czuduj i dawaj leczo!

Jose, choć miał dochody marne,
Robił bogate chilli con carne.
Aż urzędnicy wyższego szczebla,
Je wychwalali w centrum puebla.

W łeb sobie palnął kucharz Włoch,
Lecz nim to zrobił krzyknął: Och!
Santa Madonna i wszystkie święte!
Pasta mi wyszła niente al dente!

Żigolo w Tokio panie kusi,
Opowieściami o swym sushi.
I jeszcze przy tym świntuszy deczko:
- Umiem je jeść jedną pałeczką!

cdn.
Trwa ładowanie komentarzy...