Morze mód

Krótko, powakacyjnie i do rymu. Tam gdzie plaża jest wspaniała, Gdzie Bałtyku wody, W lipcu oraz sierpniu działa, Centrum letniej mody.

Tam gdzie plaża jest wspaniała,
Gdzie Bałtyku wody,
W lipcu oraz sierpniu działa,
Centrum letniej mody.
Ślicznie tutaj, nie inaczej,
W dzień i przy księżyca blasku,
Że ze wstydu sam Versace,
Schowałby się w piasku.
Pani bluzkę ma z koronki,
I dzyndzelków złotych kilka,
A na nogach zaś japonki,
Na stalowych szpilkach.
Pan o dosyć sporej krzepie,
Prezentuje sygnet cenny,
Oraz dziarę „HWDP”,
Z fioletowej henny.
Dama w bardzo średnim wieku,
(Klasa to nie byle jaka),
Idzie w futrze pełnym ćwieków,
I w białych kozakach.
Jej mąż dziwnie jest ponury,
Chociaż wolną ma sobotę,
Wdział sandały z eko skóry,
I skarpety frotte.
Wujek Janusz molem pląsa,
Niczym po wybiegu,
Ma solidny kawał wąsa,
W barwie bytomskiego śniegu.
Ciocia Lusia biodrem rusza,
A ma kształty boskie,
I wąs większy od Janusza,
Mimo depilacji woskiem.
Każdy chce tu zadać szyku,
I się stylem chwalić,
Nura daje do Bałtyku,
Żeby być na fali.
I z przejęcia potem dyszy,
I ze szczęścia mięknie,
Kiedy za plecami słyszy,
„Pięknie, ku##a, pięknie!”.
Trwa ładowanie komentarzy...