O autorze
Szymon Marhwiak Barabach. Tata, mąż. Piszę, popisuję się, czasem spisuję. Poza kilkoma tekstami reklamowymi, satyrycznymi i piosenkami napisałem m.in. „Leksykon strachów domowych”. O moich smakach życia piszę na smakademia.pl. Mój ulubiony sposób na obniżenie poziomu stresu to obieranie pieczarek.

Poniedziałek (z brzydkim słowem)

Wczesnoponiedziałkowy wierszyk, który miał Odbiorcę pocieszyć, ale autorowi nie wyszło…

Boli, boli poniedziałek,
Jakby w łeb przywalił wałek,
Jakby w tyłek dziabnął ćwiek,
W poniedziałek cierpi człek.
Jak zdradziecki losu kop,
Czuje poniedziałek chłop,
Zaś poniedziałkowy stres,
Jest u pań jak PMS.
I tak w swej okrutnej roli,
Boli poniedziałek, boli.
Ale szanse są dość spore,
Że za moment będzie wtorek.
Minie, jak na disco moda,
I po wtorku przyjdzie środa.
Środa ludzi tym zachwyca,
Że popyla, jak Kubica,
Czyli generalnie fest,
Więc praktycznie czwartek jest.
Czwartek dla mas, bez wyjątku,
To zwykła wigilia piątku.
Piątek, w każdym krańcu świata,
Znika szybko jak wypłata.
Wszystkim radość się udziela -
Już sobota i niedziela.
Lecz weekendu wada taka,
Że jest jak wzwód zboka w krzakach,
I podobne niesie skutki:
Dość żałosny oraz krótki.
Więc czas na z horroru krzyk,
Bo znów poniedziałek "myk"!
I jest człowiek w strasznym dołku,
Bo jak chomik w swym kręciołku,
Biegnie, pędzi i się wierci…
I tak, kurwa, aż do śmierci.
Trwa ładowanie komentarzy...