Ideał

O tym, co najlepsze w polskich politykach.

Być może to banalne,
Jak wielki upał w lecie,
Lecz chciałbym być idealny,
Najfajniejszy na świecie!
Pierwszy ważny krok,
Biorąc się do tego,
Choć może to być szok,
To wzrost Kaczyńskiego.
Zachwyciłbym sąsiadkę,
Gej sąsiad też by dyszał,
Gdybym na dokładkę,
Figurę miał Kalisza.
I jeszcze mi się marzy,
Bo przecież kto zabroni,
Normalność mieć na twarzy,
I uśmiech jak Antoni.
Kolejna prośba taka,
Żeby na dzień dobry,
Dowcip mieć Błaszczaka,
I luz Zbigniewa Ziobry.
Być miłym, sympatycznym,
Jak Stefan Niesiołowski.
I byłbym prawie śliczny,
I byłbym prawie boski.
Na koniec głębia myśli,
Co najmniej na sto metrów,
Dlatego się mi śni,
By mądrym być jak Petru.
I czułbym morze wzruszeń,
I szczęście jak cholera.
Przepraszam, kończyć muszę,
Kaftan mnie uwiera.
Trwa ładowanie komentarzy...